Operacja Karvinaska Triska maj 2006


Atak na lotnisko w Karvinie zostały przygotowany 26.05.2006. Wieczór spędziliśmy przy ognisku , z piwem na różnych na ogół wesołych rozmowach. Piloci AC z Czech są bardzo weseli i że tak powiem rozrywkowi.

Noc spędziliśmy można powiedzieć w warunkach polowych czyli w namiocie. Całą noc padał silny deszcz. Nad ranem jednak się wypogodziło i ok. 10:00 pierwszy sygnał SCRAMBLE.


Latałem w pierwszym hicie. Zaatakowałem Tankiem jak to lubię pisać skutecznie i słusznie i po trzech minutach lotu miałem dwa zestrzelenia(cięcia) potem lot był raczej odważny typu uciekamy gdzie się da z nieśmiałymi atakami na pozostałych przy życiu ( z taśmami) przeciwników. Lataliśmy po pięciu więc za dużo do gonienia nie było. Lądowanie idealne więc beztorski leżałem w oczekiwaniu drugiego alarmu.


Do drugiego hitu ruszyłem zadowolony taktyka przeżyć a w trzcim kole zobaczymy. A tu niespodzianka silnik odpala i gaśnie. CO JEST K..... Okazuje się, ku przestrodze innych, że zaniedbałem tylko jednej małej rzeczy nie sprawdziłem czy nie zawinęła się rurka w zbiorniku.

Kilka mocnych uderzeń ogonem modelu o ziemię. Kolejna próba start i atak ale to była tylko minuta.


Trzeci hit był ok. Jedno cięcie. Dzięki temu wchodzę do finału. Ale już bez nadziei na zdobycie panowania w powietrzu nad Karviną. Zawody kończę na 6/7 miejscu z Pisaricek Jiri (Neri). Wpisano mi 6 ze względu na większą ilość cięć.


Ogólnie Karvina się obroniła bo aktualny mistrz świata Martin Musiolek zajął pierwsze miejsce, drugi był Pavel (Bufo)Stein (wspaniałe loty I16 RATA) i trzeci Pivonka Roman. Patrik Svida, którego Avia chyba była najszybsza na tych zawodach zajął czwarte miejsce.


Ciekawostką były też Mustangi napędzane silnikami elektrycznymi. Gdy latał dzień wcześniej wydawało się, że to rzeczywiście jest szybkie i pewne ale w konfrontacji, ze spalinowymi wyraźnie zwłaszcza pod koniec lotu odstaje od spalinowych. Przykładowo w trzecim hicie zostałem na polu bitwy z P40 i Mustangiem. Mój Tank nie miał najmniejszych problemów dogonić elektryka czy mu uciec. I to nie chodzi o umiejętności pilota tylko po prostu jeszcze nie nadeszły czasy napędu elektrycznego w AC 1/12 :-).


Z innych szczegółów. Wydaje mi się, że w Karvinie jest labo akurat dzisiaj było wyjątkowo przejrzyste powietrze. Bardzo dobra widoczność. Dużo cięć. No i mimo nazwy Karivńskie drzazgi

tych drzazg sypało się bardzo mało. Chyba tylko dwa zderzenia. Ja nie straciłęm ani jednego modelu.

Bardzo miłe przyjęcie przez gospodarzy. Dziękujemy.


Tu powinno być zdjęcie tabeli wyników, a tu zwycięzców. A tu w ogóle album ale w gorszej rozdzielczości


Tomasz (Papa Smerf) Śmigielski