OPERACJA WROCŁAW


To była wyjątkowa akcja. Po pierwsze że z Pabianic wyjechały dwie eskadry( po raz pierwszy w historii) a po drugie pogoda. Służby meteo przewidywały deszcze i silny wiatr. I tak było.

Przemieszczenie sił na południe Polski odbywało się w strugach ulewnego deszczu. Kolumna trzech samochodów wyruszyła ok 6:00. Ok 9:20 byliśmy na miejscu.

Była już większość pilotów. W przerwach między opadami szykowaliśmy samoloty do akcji Do walki stanęło nas 15 . W bitwie wzięli także udział piloci z Mołdawii.. Żeby zaatakować Wrocław musieli przejechać 1300 km. Pierwszy atak miał miejsce ok. 11:30. Ze względu na niepewną pogodę i dla przyspieszenia bitwy ustalono loty po 8 i 7 zawodników. Leciałem w pierwszym hicie. Udało mi się urwać czyjąś taśmę. Szerszeń, zaliczył dwa cięcia. W tej kolejce latał także Wódz i także szczęśliwie powrócił do bazy.

Drugi heat to lot Młodego. Wracał na lotnisko z dwoma trafieniami. Następna tura była dla mnie równie korzystna bo znowu zaliczyłem trafienie, Szerszeń także a w drugiej kolejce Młody trzy trafienia. Myśliwce całe. Chwila przerwy na grochówkę. Tu organizator Zbyszek Wdowikowski zasługuje na piątkę bo mimo iz bombardowano jego lotnisko to posiłku wystarczyło nie tylko dla pilotów ale mechaników, kierowców i gości. Nadciągająca burza spowodowała, że zrezygnowanao z trzeciej kolejki lotów.

W finałowym locie zaliczyłem trafienie ale także straciłem samolot. Było to dość dziwne zdarzenie bo nagle dwa samoloty mój i Bogdana Robaka w tym samym czasie zaczęły lecieć zupełnie niesterowane. Nie mogłem nawet wyłączyć silnika. Oba modele wyleciały poza strefę bezpieczeństwa. Było to przykre doświadczenie. Wiem, że nie użyję więcej odbiornika REX5 w walce. Być może spowodowała to pobliska burza, może wilgoć ale nigdy do tej pory czegoś takiego nie miałem gdy stosowałem R700 firmy Graupner/JR. A latałem w różnych warunkach.

Młody stracił taśmę, na rzecz Kilera potem go gonił i także uciął. W sumie zaliczył w finale kolejne trzy cięcia, i w ten sposób zdobył panowanie w powietrzu. Doskonały lot w finale miał Cesarz. Cztery cięcia. Ogólnie jak na tak mało lotów to na tych zawodach ilość cięć była bardzo duża. Jedna sprawa to to już koniec sezonu, wszyscy wytrenowani, druga sprawa to nie przeszkadzało słońce a wiatr sprawiał, że modele latały blisko linii pilotów.

Wielkim pechowcem był tym razem Rzeźnik a nieobecnym Maciek Wnuk.

Jeśli chodzi o IIWW to już wszystko. Wrocław został zbombardowany. Jego obrońcy polegli w nierównej walce z przytłaczającą przewagą napastników.

Czterech obrońców(Bogdan Robak,,Piotr Eciak,Wdowikowski Michał,Marek Dawidowicz uzyskało:378+242+182+106=908 pkt. Sam Młody uzyskał:1175pkt. Czyli obrona raczej sobie nieporadziła.

W ogóle to przyczyną tych zawodów było rozegranie finału Pucharu Polski w IWW 1/8. Nasze występy 1/12 były niejako przy okazji. Pogoda jakkolwiek trudna dla myśliwców z II WW dla samolotów z IWW okazała się zabójcza. W pierwszym hicie zderzyły się wszystkie samolociki. A było ich tylko czterach, a latali z prędkością względem ziemi myślę z 20km/h i co i tu znowu woda na młyn mojej propagandy. Ilość zderzeń nie zależy od ilości walczących jednocześnie, ani od szybkości tych modeli. Ogromne znaczenie ma czy model daje się łatwo sterować, zależy czy zawodnicy są obyci w lataniu w tłumie, czy zawodnicy walczą czy uciekają tylko. Jeśli kilka samolotów krąży w ograniczonej przestrzeni z wyraźnymi zakusami na ogon przeciwnika to do zderzenia wcześniej czy później dojdzie. Cały szum robiony przez Niemców i Szwedów o to żeby latać wolniej jest bezsensu.

Na koniec rozdano Puchary, przyznano odznaczenia. Kolejnych dwóch nowych pilotów AC Marcin Jasiński i Michał Wdowikowski wykonało swoją pierwszą aircombatową misję bojową.


Z ciekawostek. Była telewizja i to publiczna. Jest nadzieja na dalszą popularyzację tej wspaniałej dyscypliny modelarstwa lotniczego. Kiedy będzie program na razie nie wiem.

Tu są wyniki

Tu zdjęcia