I Mistrzostwa Polski ESA/EPA 25.02.2007


Koledzy z Wrocławia akcję zapowiedzieli już w tamtym roku. Organizowanie zawodów jest na ogół pracochłonne, a organizowanie zawodów modeli latających zimą niesie ze sobą dodatkowo dreszczyk emocji czy będzie mróz. Tak jak w styczniu gdy robiliśmy imprezę z okazji Wyzwolenia Pabianic tak i w lutym podczas pierwszych zawodów ESA w Polsce pogoda dopisała. Na zawody pojechaliśmy we dwóch z Młodym z tym, że Młody jechał raczej w celach towarzysko-zakupowych a, i bardzo dobrze, że pojechał bo odpracował całe zawody jako sędzia pilota.

Startowało szesnastu pilotów. Z po za Wrocławia było nas chyba 4. Trzeba przyznać, że Marek Dawidowicz zrobił ogromną pracę i rozruszał ESA we Wrocławiu i Polsce. Praktycznie większość z modeli, które widzieliśmy na zawodach są do nabycia u niego.

Technika – wszystkie modele mają kadłub i skrzydła usztywniane pręcikami węglowymi. Wszystkie modele były z EPP. Silniczki i akku: są dwie szkoły: leciutkie modele z dwoma celami LiPo i dość szybko kręcącymi silniczkami z małymi śmigłami oraz cięższe z 3celami LiPo i większymi śmigłami. Dwusilnikowe raczej rzadkość. Widziałem dwa. F7 Rzeźnika i PZL P37 Wdowika. Są kłopotliwe bo jednak trzeba więcej pakietów akku, latają jednak pewniej niż jednosilnikowe ale to naturalne ze względu na większą masę i moc silników.

Starty rozpoczęły się ok 11:00. Lataliśmy trzy kolejki + finał. Kolejki chyba ze względu na porę roku przewidziano pięciominutowe. Dlatego raczej wystarczało energii w akumulatorach. W każdej kolejce były trzy heaty czyli w sumie było dziesięć walk Lataliśmy po pięciu a finał w siedmiu.Zderzeń które by spowodowały kraksę w czasie zawodów praktycznie nie było. Modele obijały się czasami o siebie ale latały nadal. Chyba tylko dwa modele skończyły na okolicznych drzewach. Cięć było dużo. Dużo na szczęście niegroźnych uszkodzeń skrzydeł powstaje od taśmy. Mimo iż jest ona wykonana z bibułki karbowanej to tnie epp bardzo łatwo.


Wyniki. No można by w skrócie: przyjechał Kiler i wygrał. Czyli w tej klasie też jest aktualnym MP. Ale przetasowania były, każda kolejka zmieniała kolejność pierwszej dziesiątki pilotów co raczej świadczy o wyrównanym poziomie zawodników. Rzeźnik po pierwszej kolejce załamany,potem po wspaniałym locie swoim dwusilnikowym F7 zdobył trzecie miejsce. Ja do finału wchodziłem na lepszej pozycji skończyłem na czwartym miejscu.

Ciekawostki na pewno wspomniany już F7 Rzeźnika, PZL P37 Łoś – Wdowika (zwanego WoWą). Zresztą oba te samoloty spotkały się w jednej turze. Wydaje mi się, że F7 był bardziej agresywny i dlatego wydawał się lepszy jako model ale to pewnie tylko moje odczucia.

Co było w tych zawodach szczególnego dla mnie. Otóż walki EPA/ESA są pasjonujące, wesołe, bezpieczne . Przynajmniej na tym etapie zbrojeń jaki obserwujemy w tej chwili. Charakterystyczne dla tej klasy jest, że dokładnie słychać pilotów – co mówią. Po drugie modele latają na tyle blisko i z taką szybkością, że na ogół widać cięcie.

Humor – najprawdopodobniej zasługa to pilotów z Wrocławia. Po prostu trudno się nie śmiać, gdy się ich posłucha podczas walk a i w przerwach potrafią opowiadać z zaangażowaniem o swojej nowej pasji.

Nie wiem czy nie najfajniejsze były loty w przerwie przed finałem tzw. finał B. Piloci , którzy nie zakwalifikowali się do finału, nie mający już nic do stracenia latali z taką radością, takim zacięciem, przeprowadzali tak samobójcze ataki że naprawdę było co podziwiać i trudno się było oderwać od oglądania


Podsumowując wiem, że rozpoczęcie zabawy w tej klasie kosztuje ok:

(model + silnik+2 pakiety LiPo+ 2 małe serwa+ 3f regulator = 70+120+160+50+100=500zł) ale warto, warto warto....


Zdjęcia zwycięzców w lepszej rozdzielczości

Lista z wynikami

Zdjęcia z walk


Tomek Śmigielski