OPERACJA “UPADEK IKARA” EUROCUP MOST CZECHY 2007


Do Mostu ruszyliśmy z Tomkiem 'Młodym' Malinowskim w piątek 04.05.2007. Myśliwce, paliwo i inne materiały niezbędne do przeprowadzenia ataku, załadowaliśmy juz dzień wcześniej zatem mogliśmy wyjechać dość wcześnie rano bo o 9:10 zatankowaliśmy samochód i ruszyliśmy w podróż. Co tu dużo gadać jazda po Czechach nie autostradami jest równie jak nie bardziej uciążliwa jak i naszymi drogami. Ok 18:10 dotarliśmy na polowe lotnisko. Byli już piloci z Ukrainy, Austrii, Czech. Miło przyjęci przez Barbara(Karela Lutza) oczekiwaliśmy na przyjazd reszty polskich pilotów. Tomek 'Kiler' Zalewski i Sławek 'Baron' Janke dojechali ok. 20.

Barbar dołożył wszelkich starań abyśmy nie byli głodni lub spragnieni. Na polu była bieżąca woda, WC, ognisko, bufet. Kiełbaski mogliśmy piec nad ogniskiem ile kto chciał i miał apetyt. Tak samo dla lepszego samopoczucia można było się częstować piwem w ilościach nieograniczonych niczym innym jak rozsądkiem i/lub koniecznością wypoczynku przed jutrzejszą bitwą.

Specjalnie dla zgromadzonych pilotów, samoloty z pobliskiego aeroklubu popisywały się wykonywaniem akrobacji na wyskości kilku/kilkunastu metrów. To robi wrażenie.

Ponieważ organizator zapewnił nam możliwość noclegu w pobliskim hotelu, nie rozstawialiśmy namiotu a spać poszliśmy do hotelu.

Rano po śniadaniu szybko udaliśmy się na lotnisko. Odprawa miała być o 8:30. Przed brifingiem musieliśmy wypełnić zgłoszenia. Następnie krótka odprawa i na 9:50 została wyznaczona godzina pierwszego ataku. Miałem te przyjemność startować w pierwszym hicie pierwszej rundy co jest o tyle fajne, że szybciej odpuszcza człowieka przedbitwny stres.

Sygnał do pierwszej walki rozległ się o 9:50. Jak to zwykle bywa z gromkim hurra piloci z mechanikami podbiegli do swoich maszyn i do ataku. No i tu kończą się moje uporządkowane wspomnienia bo w walce rejstruje się jakieś urywki rzeczywistości. Atak za atakiem ucieczka wsłuchiwanie się w rytm swojego silnika. Rozglądanie za potencjalną ofiarą lub napastnikiem.

Mija siedem minut, lądujemy. Samolot cały jedno jakieś przypadkowe cięcie, ochrona. Nie jest źle.

Potem latał Młody.cMłodemu w pierwszej turze spada wężyk od ciśnienia i silnik gaśnie. Strata cennych sekund/minut/punktów. Czasu mało na cięcia. Samolot cały. Potem Kiler i Baron pokazali najszybsze na tych zawodach myśliwce. Zwłaszcza 109-ka Sławka latała jak oszalała szybko. W każdym razie po pierwszej turze wszyscy Polacy mieli samoloty całe. A walki w zderzenia można powiedziec obfitowały. No i dalej. Ponieważ startujących zawodników było 23 w turze były 4 heaty. Zatem dość dużo czasu, żeby się przygotować do kolejnego startu. Nie będę opisywał poszczególnych walk bo to trzeba oglądać i żadne opisy ich nie przekażą. Podam kilka ważniejszych szczegółów.

Dwóch pilotów dało się nabrać na styl walki Tomka Malinowskiego na minimalnych wysokościach i obaj skończyli misje pięknym kretem. Żeby walczyć z szybkościami 120-140 km/h na wysokości 1-2 metrów nad ziemią trzeba być bardzo odpornym i znać swój model. W drugiej turze Me 109 Barona dostaje od atakującego go przeciwnika uderzenie po usterzeniu. Model niesterowany ze zgaszonym silnikiem upada za linią bezpieczeństwa. Młody ma dobry drugi lot dwa cięcia, ochronę. Mnie gaśnie silnik zaraz po starcie a beznadziejne lądowanie zamyka drogę do dalszego lotu. Kiler dobry drugi lot. Trzecia kolejka mam udany lot drugim Ta152 ale jedno cięcie nie daje szans na wejście do finału. Sławek z przekroczoną linią bezpieczeństwa też nie ma szans na wejście do finału. Trzecia walka Młodego. On i Kiler w jednej akcji. Obaj mają szanse na finał. Młody jest w poiwetrzu pierwszy. Gdy tylko pojawiają się kolejni przeciwnicy spada na nich prowadzone pewną ręką KI64 z Pabianic. Jestem niemal pewny, że to będzie sukces i co? Jak mówił Big A ( słoweńska sława AC) aircombat to rock'and roll. Po 24 sekundach samolot Młodego spada z uciętym skrzydłem. Tomek kieruje go jeszcze ostatkiem możliwości szybciej ku ziemi aby nie przekroczyć linii bezpieczeństwa. Koniec. 58 pkt w tej turze to za mało aby załapać się na finał. Tylko Kiler niezawodny Mistrz Polski jako jedyny z Polaków wchodzi do finału.

Finał jak zwykle piękny. Tu nikt się nie oszczędza. Dwa zderzenia. Zdaje się, że jedynie trzy nieuszkodzone samoloty kończą finał.

Kilka uwag i wniosków.

Pierwszy raz byłem na Eurocupie w Czechach gdzie startowało jedynie 23 zawodników a tylko 13 było Czechów. Ani jednego zawodnika ze Słowacji?! Na zwykłych zawodach pucharowych jest tam na ogół około 20 pilotów. Dlaczego tak?

Pierwsza sprawa nie można udziwniać. Wiadomo, jest regulamin należy przestrzegać, ale nie można wysnuwać daleko idących wniosków, że pólmakieta to redukcja. Afera o wygląd modeli, konieczność stosowania maski czego nie ma w regulaminie!!!!, wymóg dokładnego odwzorowywania barw ( w regulaminie jest ma przypominać oryginał), zniechęcił wielu potencjalnych zawodników (patrz Słowacy ). No ale to wina 1.NC Czech a nie organizatora.

Druga sprawa. Nie można traktować imprez Aircomat jako imprez dochodowych. Nie ma na to szans. Zawodnicy na ogół nie mają sponsorów. Wiadomo, że koszty zabawy w AC są wysokie. Modeli na sezon potrzeba bardzo dużo. Wyjazdy na duże odległości są kosztowne a tu nagle dowiadujemy się, że wpisowe ma być 35 EUR!!! No i już kilku Polaków rezygnuje z wyjazdu to samo Czesi. Sami zbojkotowali tę kwotę. Fakt, że w końcu wpisowe było 20 EUR, hotel bardzo tani ale niestety to wiedzieliśmy dopiero będąc tam.

Co jeszcze ciekawego:

Taśmy były zwinięte na papierowych rolkach i leżały w pudle. Łatwo było je wziąć. Nie były splątane. To pomysł godny naśladowania.

Karty rejestracyjne razem z logami lotów były na jednej kartce przyczepione do tekturek. Bardzo to ułatwia zawodnikom wypełnienie zgłoszeń a sędziom wpisywanie wyników po walce.

Dla każdego zawodnika był dyplom, koszulka okolicznościowy T-shirt i jakiś upominek- bardzo lubię dostawać koszulki

Była zatrudniona wystarczająca liczba sędziów. Wg mnie byli oni trochę mało obeznani z aircombatem ale reguły znali.

Sławny Kiler -Tomek Zalewski- zmienił taktykę, oblatał zawody jednym modelem i odniósł kolejny sukces. Jeden z czeskich zawodników (nie podaję nazwiska celowo) latał bardzo agresywnie, stracił trzy samoloty przy okazji niszcząc sprzęt innym i nawet do finału nie wszedł.

Warte przemyślenia.


Tutaj link do wyników

Tutaj zdjęcia


Tomasz Śmigielski 1.NC. ACES Polska.